Bóg aka Pozytywny Stalker

with Brak komentarzy

dym

Jeśli doświadczycie, W JAKI SPOSÓB Bóg na was patrzy – to zmieni wszystko.

Czytałam ostatnio o Hagar.

Weruję teraz biblię od początku i jeśli się nie pomyliłam, to Hagar jest pierwszą osobą, która w biblii opisuje Boga własnymi słowami, mówi jaki On jest.

I ona mówi coś takiego: „Ten, który mnie widzi” I mam równocześnie wrażenie, że to jest też jedna z pierwszych rzeczy, jakie ludzi szokuje, gdy pierwszy raz doświadczają Boga, poznają Go – że „On MNIE widzi”.

Ale nie w takim suchym znaczeniu: „widzi, jest Bogiem, więc widzi wszystko”, bo to tylko intelektualne założenie (dla jednych) lub stwierdzenie faktu (dla drugich) – z którego może nie za wiele wynikać.
Ale jeśli choć raz doświadczycie, W JAKI SPOSÓB Bóg na was patrzy – to, zaręczam Wam, że to zmieni wszystko.

Opowiem przykład z własnego życia, ale najpierw o Hagar i o hollywood’zkim filmie 😆😆

-1-

Hagar była niewolnicą Abrahama. Nie będę teraz w wnikać w historyczne i kulturowe uwarunkowania, powiem tylko pobieżnie:

Małżeństwo z długim stażem. On (Abraham) marzy o dziecku, którego się nie doczekał, i na które już się raczej nie zanosi (Ona – Sara – jest bezpłodna). Wiecie jak to jest,gdy macie Marzenie Źycia (w tym wypadku: potomstwo), ale deadline się zbliża (Abraham i Sara są starzy) i dociera do was, że to już się nie wydarzy.

W każdym razie: Abraham zna Boga(sic!) i Bóg mu składa obietnicę, że będzie miał jednak syna. I On faktycznie uwierzył Bogu (historia z pierwszej reki jest o tu: Rdz 12-16), ale potem mijają lata, nic się nie dzieje, wręcz zapewne jest gorzej, bo Sara jest coraz starsza, i Abram traci wiarę w to zapewnienie.

I tu na scenę wkracza zapowiedziana Hagar. Bo oprócz wątpiejącego Abrahama, mamy też wątpiejącą Sarę.

I co robi Sara? Bierze sprawy w swoje ręce i daję swoją niewolnicę Hagar Abrahamowi ze zgodą, że to ona (Hagar) ma urodzić to dziecko.

I co się dzieje potem w krajobrazie rodzinnym? Rywalizacja, zazdrość, egoizm.
Hagar, gdy orientuje się, że jest w ciąży – pogardza Sarą, a ta w odwecie ją dręczy. Hagar ucieka od niej.

Hagar siedzi zapłakana gdzieś na pustyni i tam właśnie przychodzi do niej Bóg (pod postacią anioła). Rozmawiają i to właśnie po tej rozmowie, Hagar mówi o Bogu: „Ten, który mnie widzi”
Co to znaczy, że ten anioł ją widzi? Abraham i Sara jej nie widzieli? Fizycznie tak, ale w ogóle nie zauważali jej i jej sytuacji. Nawet w tym poście ja skupiam się na Abrahamie i Sarze, a o Hagar napisałam tylko jedno zdanie. Oni w ogóle jej nie widzą (są skupieni na własnych dramatach, które ich przytłaczają). A Hagar po prostu wykorzystują.

W takim znaczeniu ludzie mogą na Ciebie patrzeć i nie widzieć Ciebie. Jeśli masz choć jednego przyjaciela, który Cię widzi, to jesteś szczęściarzem /hej, Gosia! pozdrawiam! 🤣💃/

-2-

Był też taki film – Beyond the Lights. Film jest całkiem dobry w swojej kategorii (hollywood’zki romans😃) – więc jeśli ktoś chce zobaczyć, to uwaga, zamknąć oczy, bo zaraz będzie spoiler😃🤣💃

—-> POCZĄTEK SPOILER’a <—–

Więc w tej scenie, gdy główna bohaterka siedzi na krawędzi balkonu i chce się zabić, to do tego policjanta, który ją znajduje, nie mówi nic innego jak… „Nie widzisz mnie!” 😉

To jest coś, co mogłoby utrzymać ją przy życiu…

  —-> KONIEC SPOILER’a <—– 🤣

-3-

A teraz przykład z mojego życia:

Któregoś dnia byłam na modlitwie proroczej. Kiedyś na pewno więcej napiszę o prorokowaniu (bo nie jest to ani chrześcijański tarot, ani jakaś ultra-skrajna herezja, której należy się bać, tylko  -hello – normalne chrześcijańskie życie, o którym mówił Jezus. Prorokowanie to wsłuchiwanie się w duchu w to, co Bóg ma w sercu na jakiś temat.

Więc siedzę przed takimi dziewczynami, które mają dar proroczy i które widzą mnie pierwszy raz w życiu i modlą się o mnie, a potem jedna z nich mówi mniej więcej tak:

„Magda, jak tylko wypowiedziałam Twoje imię to usłyszałam, że Pan (Jezus) uwielbia czułość, jaką dla Niego masz” (…) „I od razu pojawia mi się ta scena, gdy przyszły kobiety, aby przygotować ciało Jezusa na pogrzeb; że tak samo, jak one zajmowały się jego ciałem, tak samo Ty do Niego podchodzisz z taką czułością(…)”

Te dziewczyny powiedziały (prorokowały) jeszcze wiele innych rzeczy, które były prawdziwe, albo później się potwierdziły, ale to, co Wam teraz zacytowałam, kompletnie mnie zaskoczyło i zdziwiło.

Wyszłam stamtąd, i idąc ulicą Conrada (to taka wielopasmowa ulica w Krakowie) ciągłe mówiłam do siebie:

„Ale jak to????”😳😳🤣
„Jak to – czuła??”
Czuję wiele uczuć do Jezusa: miłość, podziw, fascynację, wdzięczność, ale czułość?? Jak można być czułym dla kogoś, kto nie ma ciała? 😳😳😳🤔

Owszem, jestem czuła i ciepła dla ludzi, ale oni mają ciało!

I w końcu stanęłam na tej ulicy, rozłożyłam ręce i mówię na głos:

„Ale Jezu, kiedy byłam dla Ciebie czuła???” 🤷‍♀️🤷‍♀️🤷‍♀️

I nagle do mnie dotarło…dotarła do mnie druga część tego prorokowania o pogrzebie… i rozpłakałam się…

Bo zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy na raz:

Numero uno:

Stoję na środku ulicy i ze zdziwieniem pytam Boga, tak samo jak Jezus przepowiedział, że będzie:

„Wówczas zapytają sprawiedliwi:
„Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić?
Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię?
Lub nagim i przyodzialiśmy Cię?
Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”
/Mt 25, 37/

I Magda Dudek: „Panie, kiedy byłam dla Ciebie czuła?”

Numero duo:

Gdy mój tata chorował na raka miałam tylko jedno zadanie w opiece nad nim: masowałam mu stopy oliwką. Lubił to. Może była to jakaś chwilowa ulga dla niego w tym cierpieniu. Ale jednocześnie byłam też rozżalona, że tylko to mogę/mam robić.
Pod koniec jego choroby, gdy trafił do szpitala, też to robiłam.

We wtorek pielęgniarka powiedziała, że to już agonia, i że tata niedługo umrze.

Pamiętam, że patrzyłam na niego dzień i noc, wpatrywałam się w niego i wydawało mi się, że nigdy nie umrze, jego serce tak dobrze pracowało w tym zmaltretowanym ciele…

Ale w końcu, w czwartek w nocy, poczułam, że już się następnego dnia się nie obudzi….Jeszcze żył,ale czułam, że to już koniec.
I jedyne co miałam to tę oliwkę.. I jedyne co mogłam zrobić i mu dać (choć było to już absurdalne, bo nic nie czuł) to ten czuły masaż stóp. Wiedziałam jak bardzo jest to absurdalne, że pewnie zaraz będzie w trumnie.
Ale to było jedyne co mogłam zrobić. I w środku nocy, w tym pogrążonym w śnie szpitalu pomasowałam mu delikatnie stopy jeszcze raz.

I faktycznie zrobiłam to na śmierć Taty i na pogrzeb, bo tuż przed świtem odszedł 

No i co? Jesteście dalej ze mną? Widzicie to? Nikt mnie nie widział, ale Bóg to widział, i to sobie zapamiętał, i gdy przyszłam na tą modlitwę proroczą, to mógł powiedzieć o wszystkim, i wybrał coś takiego…W TAKI SPOSÓB PATRZY..

-4-

Lubię mówić, że Bóg to taki #PozytywnyStalker – czyli wie wszystko, i śledzi Cię z miłości )

Kojarzycie ten fragment, gdy Jezus mówi, że nawet wszystkie włosy są na naszych głowach policzone? 😃😄
Kiedyś myślałam, że to tylko taki boski atut – wie wszystko.

Ja mam ładne włosy, dużej ilości ludziom się podobają, ale po jakiego grzyba, ktoś miałby je liczyć? 🤣🧐😳😳

Ale wiecie co? Przypomnijcie sobie, gdy jesteście w kimś zakochani, i wszystko co jest związane z tą osobą jest arcyciekawe… Przypomnijcie sobie jak każdy szczegół, który znajdziecie np w Internecie na temat tej osoby jest na wagę złota 

Z tęsknoty i fascynacji 😄😄

Ja przyznaję, na potrzeby tego postu, że śledziłam ukochaną osobę w Internecie 😄😄, a w drugą stronę: największy hit był wtedy, gdy mój wielbiciel znalazł na Google Earth /zdjęcia z satelity/ mój samochód, zrobił mu zdjęcie i wysłał fotkę z informacją, że wjechałam na trawnik 🤣🤣🤣😳😳 To było trochę creepy 🤣🤣😆

Ale Bóg to taki Pozytywny Stalker!

Ahoj! 😃💃💃💃